Katarzyna Fryc

Fantastyczny "Fantazy" w Teatrze Miejskim

Gazeta Wyborcza - Trójmiasto, 2010-03-08

«Znakomity spektakl w reżyserii Piotra Cieplaka w Teatrze Miejskim w Gdyni. Tekst Słowackiego pisany wykwintną polszczyzną, szeleszczący krynoliną, podszyty melodramatem reżyser podaje w formie współczesnego słuchowiska radiowego. Lekko, dowcipnie, z naciskiem na urodę tekstu.
Piotr Cieplak, jedna z czołowych postaci polskiej reżyserii teatralnej, kolejny raz zabłysnął oryginalnym pomysłem na spektakl. Wziął na warsztat zakurzoną tragikomedię Słowackiego "Fantazy" - tekst niedokończony, lecz świetnie skomponowany i napisany wyszukaną polszczyzną. Przez lata rzadko z nim obcowaliśmy, bo - zważywszy, że od jego powstania minęło już 170 lat - historii młodej hrabianki, sprzedanej bogatemu kawalerowi za pół miliona na spłatę rodzinnego długu - nie da się wystawiać "po bożemu". Rozgrywające się w miejskim blokowisku współczesne odczytanie Słowackiego, z odwołaniami do polityki i bieżących spraw społecznych, zaproponował w 2005 r. Jan Klata, wystawiając "Fanta$y" w gdańskim Teatrze Wybrzeże.
Piotr Cieplak też postawił na współczesność, ale ten zamysł zaprowadził go w inną stronę. Cieplaka nie interesują "palące problemy współczesności". Wpisując "Fantazego" w konwencję słuchowiska (wcześniej sam zrealizował ten tytuł w Teatrze Polskiego Radia) nadał tekstowi współczesny nawias, a wykorzystując umowność radiowej realizacji dodatkowo zabarwił go lekkością i dowcipem. I na tym - poza świetnym aktorstwem i wyeksponowaniem językowej warstwy tekstu - zasadza się uroda inscenizacji Cieplaka.
Dzięki takim zabiegom odczytanie "Fantazego" odbywa się jednocześnie na kilku poziomach. Robi to za nas epatujący radiowym bełkotem i ignorancją dla literatury Ławryn - spiker "Radia Gombrowicz", które nadaje słuchowisko na żywo. Ławryn co prawda nie czytał "Ferdydurke", ale stwierdza: "Polską rządzą późne wnuki Gałkiewicza, których nie dość, że nic nie zachwyca, to jeszcze nic nie czytały!".
Na drugim poziomie odbioru mamy słuchowisko, którego realizatorzy - posługując się perfekcyjną dykcją i szacunkiem dla słowa - odsłaniają przed nami urodę tekstu Słowackiego. Każdy z radiowych aktorów stojących przed mikrofonem prowadzi swą rolę z największą starannością (przy okazji imitując dźwięki, ujawniają przed nami kulisy radiowego warsztatu, czym wywołują salwy śmiechu na widowni). Tu nie ma ról słabych ani nieprzemyślanych, ale na króla przedstawienia wyrasta Eugeniusz K. Kujawski w fenomenalnym monologu Majora w ostatniej scenie.
(...)