Grażyna Antoniewicz

Narodziny gwiazdy w Teatrze Miejskim

Dziennik Bałtycki, 2006-12-04

Gasną światła. Wysoki dźwięk dzwonka tybetańskiego i śpiew gardłowy wprowadzają nas w trans, wchodzimy w mroczny świat Dostojewskiego. W Teatrze Miejskim premiera "Braci K."

Na scenie najmłodszy z braci Karamazow - Alosza (Dariusz Majchrzak) i Diabeł - w tej roli Elżbieta Mrozińska - kostyczna, wszechwiedząca i precyzyjna. Widzimy ją później jako pokurcza i mordercę Smieriediakowa oraz cynicznego Rakitina. Twarz bez charakteryzacji, blada kamienna - gra zmrużeniem oczu, skrzywieniem ust. W tle odrealniona muzyka, słychać egzotyczne instrumenty didgerion, drumlę i lirę korbową.

Przez środek foyer biegnie drewniany podest. Widzowie siedzą po obu stronach, blisko, na wyciągnięcie ręki. Sędziowie, czy chłodni obserwatorzy wydarzeń? Na pustej scenie, oprócz aktorów pojawia się jedynie kilka krzeseł, stół, trzysta świeczek i osiemdziesiąt krzyżyków. Tu żaden gest nie może być udany.

Sylwia Gliwa wciela się w trzy postacie: garbatą Lizę z niedowładem nóg, dumną Katarzynę Iwanowną i lekkomyślną Gruszeńkę. Zadanie to karkołomne, a jednak aktorka poradziła sobie olśniewająco. Gra z wirtuozerią, zaskakującą jak na tak młodą aktorkę. Najpierw na fotelu kuli się, niepozorna i nieszczęśliwie zakochana Liza. Za chwilę przeistoczy się w Katarzynę Iwanowną. Gestem dłoni, podnosi dumnie podbródek i poprawia wysoko upięte włosy. Kroczy dumnie i z gracją. Ale najdoskonalsza jest jako Gruszeńka. Mieni się odcieniami. Szalona, radosna, żywiołowa lub zakochana. Zmysłowo tańczy - prawie unosi się nad sceną.

Drugim filarem przedstawienia jest Alosza - czysty, naiwny braciszek, którego uwielbiają wszyscy i na którego wsparcie czekają inni silni i mądrzy. To jego próbuje przekonać Iwan (Rafał Kowal), że Boga nie ma.

- A mnie męczy Bóg. Tylko to mnie męczy. A co, jeżeli Go nie ma. Więc, jeśli Boga nie ma, to wszystko jest dozwolone - mówi drugi z braci Karamazow - wcielenie demonicznego rozumu. Niezwykle trudna rola.

Jest jeszcze trzeci brat Dimitr (Dariusz Siastacz) lubieżnik, jak wszyscy Karamazowie.

- Panny z dobrych domów mnie lubiły... lecz ja zawsze wolałem głuche i ciemne zakamarki za głównym placem - wyznaje. Ocaleniem dla niego mogła być miłość lecz tak się nie stało.

"Bracia K" to spektakl o odwiecznej walce między dobrem i złem. Zdumiewająca jest wiedza Dostojewskiego o człowieku, zakodowana w wydarzeniach rodem z kroniki kryminalnej.

Reżyser i autor adaptacji Andrzej Bubień precyzyjnie poprowadził aktorów, budując spektakl przemyślany, pełen wewnętrznych napięć - ważny. Piękna scenografia Anny Sekuły i rewelacyjna muzyka Piotra Salabera.