Grażyna Antoniewicz

Desdemona i tupot białych mew na plaży w Orłowie

Polska Dziennik Bałtycki nr 153, 2017-07-04

Udana premiera na Scenie Letniej - Młynarski bawi i wzrusza.
Sobotnia premiera na Scenie Letniej w Orłowie została odwołana, gdyż lało. Ale już w niedzielę wystartowała śpiewająco spektaklem "Jesteśmy na wczasach, czyli polska miłość", przypominając znane i mniej popularne przeboje Wojciecha Młynarskiego, jednego z najwybitniejszych twórców piosenki poetyckiej i satyrycznej. Reżyser, scenograf i autor scenariusza Jarosław Kilian, w 2014 roku, w Orłowie zrealizował udaną "Jeszcze bardziej Zieloną Gęś" - przedstawienie oparte na tekstach Ildefonsa Gałczyńskiego. Już pierwsza piosenka "Jesteśmy na wczasach" przenosi nas w czasy PRL - u, które dzięki dowcipowi Młynarskiego i jego sztuce poetyckich aluzji także dzisiaj wzruszają i bawią. Przybywamy więc do zagubionego gdzieś "w góralskich lasach" pensjonatu "Orzeł", gdzie wraz z zakochanym w "pannie Krysi" basiście (w tej roli Piotr Michalski) przeżywamy nieszczęśliwą miłość.
Każda piosenka to mała scenka aktorska, pomysłowo wyreżyserowana przez Jarosława Kiliana i w dowcipnej choreografii Emila Wesołowskiego. Zapamiętamy m.in. zabawny "Tupot białych mew", który śpiewa cały zespół, a że scena pod gołym niebem przyroda dopisuje własne pomysły. Kiedy Maciej Sykała zapewnia; "Już taki mam gust wypaczony, że lubię wrony" pojawiają się aktorzy trzymając na lince czarne wrony - latawce. Gdy milkną ostatnie takty i znikają papierowe ptaszyska, nieoczekiwanie, na niebie pojawiają się prawdziwe wrony. Ot, magia teatru.
Kapitalna i arcyzabawna jest piosenka "Daj des" (muzyka Janusza Senta) w wykonaniu Dariusza Szymaniaka i Szymona Sędrowskiego.
Przed nami przewija się galeria bohaterów, których dzieli wiele, ale łączy jedno - pragnienie miłości. Więc mężczyźni proszą; "dziewczyny bądźcie dla nas dobre na wiosnę", a one ripostują: "panowie, bądźcie dla nas dobrzy na zimę".
Słuchamy dowcipnych, ale też nostalgicznych tekstów i nucimy wspólnie z aktorami, że "nie ma jak u mamy". Bawi "Sytuacja" w wykonaniu Macieja Wiznera i Rafała Kowala oraz Moniki Babickiej w roli zmysłowej Sytuacji. Świetna jest piosenka "Bynajmniej" w interpretacji Grzegorza Wolfa i Bogdana Smagackiego. - Przekwitły georginie i na pięciolinii moich dni powoli płynie za mną w dal, la valse du mal - śpiewa wzruszająco Dorota Lulka, niekwestionowana gwiazda Teatru Miejskiego w Gdyni, jeśli chodzi o piosenkę. Jednak cały zespół zasługuje na brawa, więc powinnam wymienić wszystkich, czego nie czynię tylko z braku miejsca. Świetne są aranżacje Piotra Salabera, to atut spektaklu. "Jeszcze w zielone gramy, jeszcze nie umieramy, jeszcze się spełnią piękne sny, marzenia, plany" - zapewniają aktorzy, i na zakończenie razem z widzami śpiewają; "Róbmy swoje, póki jeszcze nam się chce".