Grażyna Antoniewicz

Czy można zakochać się w bezzębnej, małej markizie?

Polska Dziennik Bałtycki nr 71, 2019-03-25

Trudno oprzeć się wrażeniu, że groteskowy świat, który widzimy na scenie dziwnie odnosi się do współczesności. Był Gombrowicz bacznym obserwatorem naszych wydumanych ambicji, (kapitalna i jakże aktualna jest rozmowa o wyższości Polaków) naszej manii wielkości, zachwianej hierarchii wartości, pogardy dla tego co inne, mitów, które sami tworzymy i w które powoli zaczynamy wierzyć.
"Jakaż ulga - być Polakiem i nic dziwnego, że wszyscy zazdroszczą nam i chcieliby zmieść nas z powierzchni ziemi. Jedynie Polak nie budzi w nas wstrętu - mówi Hrabina Kotłubaj.
To jest po prostu zdumiewające, jak wyczulone ucho miał młody w końcu jeszcze Witold Gombrowicz na rzeczywistość polityczną lat 30. Wtedy to bowiem pisał swoje opowiadania.
Tadeusz Bradecki wybrał z nich "Biesiadę u hrabiny Kotłubaj", "Pampelana w tubie", "Filiberta dzieckiem podszytego" oraz tytułowy "Bankiet" - teksty napisane inteligentnie i z humorem.
- Gombrowicz miał totalny słuch na paranoję, w jaką wpadał otaczający go świat w końcu lat trzydziestych. Młody hrabia, majster-radioamator, nastawia radio na Moskwę, ale też łapie Berlin - mówił przed premierą reżyser. - Podczas prób ze sporym zdumieniem dość szybko zorientowałem się, że te teksty z 1933 roku - w niewiarygodny sposób rymują się z naszym czasem politycznym, wcale niewesołym.
Pampelan w tubie
Wielkim atutem przedstawienia jest wspaniała gra aktorów. Czy można się zakochać w bezzębnej markizie? Zapewniam, że można, jeżeli w jej postać wcieli się Agnieszka Bała. To co pokazała na scenie było prawdziwym koncertem gry aktorskiej. Trudno oceniać, czy była lepsza jako stara markiza, księżniczka Adelajda, czy jako młody hrabia Maciulek - w scenach z opowiadania "Pampelan w tubie". To arcyzabawne opowiadanie ukazuje rodzinę hrabiego Dragi, która przeżywa prawdziwy dramat, bowiem jeden z synów, zwany w rodzinie Maciulkiem w niczym nie dorównuje splendorowi i honorowi jego rodu.
Na Małej Scenie w foyer teatru, kiedy zapalają się światła widzimy postacie siedzące jak na zdjęciu rodzinnym z początku XX wieku: skupieni w jednym miejscu - rodzice na fotelach, synowie stoją za nimi. W kącie sceny na małym stołku siedzi hrabia Maciulek. Starsi synowie: Erazm dyplomata i brydżysta oraz Wiktor - sportowiec i rasowy kobieciarz są dumą rodziny. Tylko Maciulek kompromituje ród. Ale nie będę opowiadać akcji, aby nie psuć efektu zaskoczenia.
Łapówka dla króla
W spektaklu wspaniały duet tworzą Dariusz Szymaniak i Rafał Kowal. Rafał Kowal błyszczy szczególnie jako król łapówkarz, a Dariusz Szmaniak bawi jako stary kanclerz. Interesująca jest Dorota Lulka wcielająca się w Hrabinę Kotłubaj oraz Szymon Sędrowski, jako kucharz Filip. Aktorzy grają po kilka postaci.
Teatr Tadeusza Bradeckiego to klarowność i celność myśli - czystość formy (scenografia Hanna Wójcikowska-Szymczak). Kostiumy, które zaprojektowała stylizowane są na stroje z epoki i zostały uszyte z naturalnego lnu.
80 lat temu
"Bankiet" jest spektaklem koronkowym, na scenie króluje śmiech oczyszczający, ironiczny, uwalniający człowieka od obowiązku myślenia stereotypem. Ale jest to drapieżny, czasem okrutny rodzaj humoru.
Na scenie Teatru Miejskiego w Gdyni pojawiła się całkiem nowa jakość. Mam wrażenie, że autor "Ferdydurke" każdego z aktorów i twórców "Bankietu" dotknął swym mistrzowskim "palicem". Spektakl trwa nieco ponad godzinę. 29 lipca minie 80 lat jak w 1939 roku Witold Gombrowicz wypłynął z Nabrzeża Francuskiego w Gdyni na transatlantyku. Nie wiedział, że już nigdy nie wróci do Polski. Dobrze, że tryumfalnie wraca do Gdyni takim spektaklem.