Łukasz Rudziński

Jeden za wszystkich. O "Trzech muszkieterach" Teatru Miejskiego

www.trojmiasto.pl, 2020-02-24

Zaskakująco jest niemal od pierwszej chwili, gdy na scenie pojawiają się ubodzy wieśniacy - rodzice D'Artagnana (Maciej Wizner). Matka (Elżbieta Mrozińska) z metką na nowych butach i ojciec (Bogdan Smagacki), który stara się przekonać 35-letniego syna z domowego gniazda, roztaczając przed nim romantyczne wizje pojedynków i ekscytujących przygód u boku Atosa (Grzegorz Wolf), Aramisa (Mariusz Żarnecka) i Portosa (Maciej Sykała).


Po chwili akcja przenosi się na dwór królewski i podziwiamy na osobliwym tronie kardynała Richelieu (Dariusz Szymaniak), który spiskuje, oddychając niczym... Lord Vader z "Gwiezdnych wojen". To dopiero pierwsze z wielu nietypowych, odważnych, wręcz bezczelnych skojarzeń, jakimi bawi się cały zespół twórców i realizatorów "Trzech muszkieterów" Teatru Miejskiego w Gdyni.

Akcja tej szalonej komedii slapstickowej zmienia się jak w kalejdoskopie. W jednej chwili jesteśmy na dworze króla i obserwujemy absurdalną scenę zamiany kostiumów między bohaterami lub przebiegłe spiski kardynała, w innej towarzyszymy D'Artagnanowi, który chce dotrzeć do idoli z dzieciństwa i stać się czwartym muszkieterem i ich towarzyszem szpady. Nie brakuje przy tym całego morza popkulturowych skojarzeń, w tym superbohatera z komiksów Marvela, Jamesa Bonda czy licznych odniesień do twórczości Williama Szekspira i nawiązań do wcześniejszych spektakli Miejskiego (szczególnie "Romea i Julii").

Pomysł autorki sztuki Marty Guśniowskiej opiera się na zabawie konwencją powieści "płaszcza i szpady". Pozostając wierną zarysowi fabuły powieści Dumasa, Guśniowska przeskalowuje bohaterów, filtrując ich przez nasze czasy, co daje doskonałe rezultaty. Trzej muszkieterowie to starzy, zgnuśniali, przyrośnięci do ławki tetrycy, którzy dawno zapomnieli o budzących dreszczyk emocji przygodach. Teraz wolą raczyć się koniaczkiem, niż ratować świat.

Młody D'Artagnan uwiedziony wizją romantycznych przygód i powinnościami dojrzałego mężczyzny, które wtłacza mu ojciec - "posadzić drzewo, zbudować dom i... inne takie" - rusza, by ich odnaleźć, ale szybko okaże się, że najbardziej zawróci mu w głowie piękna Konstancja (Marta Kadłub). Konstancja ma dla niego trudną i niebezpieczną misję, by pomóc nierozważnej królowej (Monika Babicka). Wskrzeszona zostanie idea "jeden za wszystkich, wszyscy za jednego!", ale całe mnóstwo przeciwników, z którymi trzeba będzie się zmierzyć, nie ułatwi zadania.

Reżyser Rafał Szumski (tegoroczny absolwent Wydziału Reżyserii Dramatu Akademii Sztuk Teatralnych im. Stanisława Wyspiańskiego w Krakowie) bawi się odniesieniami do dzisiejszych idoli mas - ikon popkultury, z pełnym dowcipu, choć adekwatnym do rodzaju teatru serwowanego w "Trzech muszkieterach", stosunkiem do kultury francuskiej.

Znajdzie się więc miejsce m.in. dla "Czasu katedr" z musicalu "Notre Dame de Paris", jest wykład o Notre Dame i Sekwanie, piosenka Edith Piaf czy słynne "Holding Out For A Hero" Bonie Taylor, wykonane przez Weronikę Nawieśniak po francusku. Zresztą, pierwszą frazę refrenu tej piosenki - "I need a hero" - potraktować można jako motto przedstawienia. Nie brakuje też jednego z symboli francuskiej kultury - Mima (Krzysztof Berendt)
Błyskotliwa, dowcipna, szalona komedia posiłkuje się zredukowaną do niezbędnego minimum scenografią i zabawnymi, łączącymi czasy trzech muszkieterów ze współczesnością kostiumami Aleksandry Grabowskiej, zabawną w układach zbiorowych choreografią Aleksandra Kopańskiego oraz muzyką przygotowaną przez Daniela i Kamila Malcharów. W klimat spod znaku "płaszcza i szpady" i nastrój Paryża wprowadzają widzów animacje Pawła Penarskiego.

Zespół Teatru Miejskiego świetnie bawi się konwencją. Zaskakuje ekscentryczny kardynał Richelieu, grany przez Dariusza Szymaniaka, bawi do łez niezbyt rozgarnięty La Fąfą "kocham przemoc" w wykonaniu Szymona Sędrowskiego, przezabawna w roli królowej jest Monika Babicka, dużo wdzięku ma przewodniczka po Paryżu Weronika Nawieśniak, jak zwykle wyróżniająca się wokalnie.

Bardzo udaną kreację zbiorową tworzą trzej muszkieterowie: Grzegorz Wolf, Mariusz Żarnecki i Maciej Sykała. Dobrze skrojeni na potrzeby spektaklu są rodzice D'Artagnana, grani przez Elżbietę Mrozińską i Bogdana Smagackiego. Sam D'Artagnan Macieja Wiznera jest obok kardynała Richelieu naturalnym przewodnikiem akcji. Doskonały, bodaj najzabawniejszy moment spektaklu to fantastyczny epizod księcia Buckinghama w wykonaniu Piotra Michalskiego w scenie z Maciejem Wiznerem i Weroniką Nawieśniak. Niemal każdy z aktorów dobrze odnalazł się w zaproponowanej przez reżysera formie.

Oczywiście humor zaproponowany przez twórców spektaklu nie trafi do każdego, bo kreślona grubą kreską komedia w wielu momentach wygląda na karykaturę spektaklu i właśnie z odniesień do znanych nam wzorców czerpie swój potencjał satyryczny.


Rafał Szumski nie uniknął wpadek (niektóre sceny są wyraźnie za długie, nie wszystkie rozwiązania sceniczne są równie finezyjne), ale dynamiczna, wartka akcja i radość z gry całego zespołu przesądzają o sukcesie przedstawienia, które dla Miejskiego jest powiewem świeżości i z nadętą, pretensjonalną sztuką czy wymuszonym dowcipem nie ma nic wspólnego. W końcu potrzeba superbohatera, zaznaczona w akcji i równie zabawnej muzyce spektaklu, jest potrzebą ponadczasową. Od czasów Aleksandra Dumasa niewiele się w tym zakresie zmieniło.

Zobacz źródło ››