Sławomir Krystkiewicz

Żyj jak Grek

OZON, 2007-07-20

"Co dzień umiera ten, kto nie potrafi żyć" - mówi tytułowy bohater musicalu "Zorba" (gra go Dariusz Siastacz). Zorba jest w nim niepoprawnym lekkoduchem i hulaką, czerpie z życia pełnymi garściami. Jego hedonistyczne spojrzenie na świat jest mądrością, którą dzieli się z intelektualistą Nikosem (Rafał Kowal), typowym przedstawicielem cywilizacji Zachodu, którego życiem rządzi rozum, nigdy emocje i uczucia. Zorba wspomina, że jako żołnierz widział wiele cierpień, sam zabijał i gwałcił. Nauczyło go to szacunku do życia we wszystkich jego przejawach; nawet śmierć jest jego nieodłączną częścią. W musicalu sceny dramatyczne zwykle traktuje się jako zło konieczne, łącznik pomiędzy kolejnymi numerami wokalnymi. W "Zorbie" jest odwrotnie - fragmenty dramatyczne są mocno rozbudowane, bardzo starannie wyreżyserowane i dobrze zgrane. Przez to spektakl nie jest tylko zbiorem efektownych piosenek, lecz także spójną opowieścią. Twórcy "Zorby" konsekwentnie unikają zapożyczeń z głośnego filmu Michaela Cacoyannisa z Anthonym Quinnem w roli głównej. Zamiast tego proponują widzom dobre, ale nie bezrefleksyjną rozrywkę. Trudno też wyobrazić sobie lepsze miejsce, które mogłoby "grać" Grecję, niż Scena Letnia Teatru Miejskiego w Gdyni - położona na skrawku wąskiej plaży, pomiędzy morzem i stromym klifem.