Katarzyna Fryc

Pokój z widokiem na ścianę

Gazeta Wyborcza, 2007-03-29

"Kompozycja w słońcu" Villqista w gdyńskim teatrze. W "Kompozycji w słońcu" - najnowszej sztuce Ingmara Villqista, wystawionej w Teatrze Miejskim w Gdyni - równie intrygujące jak zagadki z przeszłości bohaterów są ich dalsze losy, których jednak widz już nie pozna, ale z pewnością warto zadać sobie pytanie o ich przyszłość. Czwórkę bohaterów Villqista poznajemy w przełomowym momencie ich życia, jakie spędzili w ciasnym mieszkaniu starej kamienicy na przedmieściu, do którego nie dochodzi nawet dzienne światło. To dzień, w którym wyjaśnia się, dlaczego Trudi (Dorota Lulka) i Eugen (świetna rola Dariusza Siastacza) oraz opiekująca się nimi pani Maria (doskonała, dramatyczna kreacja Małgorzaty Talarczyk) żyją w ciszy i ciemności bez żadnego kontaktu ze światem zewnętrznym. Jedynym łącznikiem z tym światem jest pan Heizig (Eugeniusz Kujawski), który owego dnia przychodzi z walizkami, by ich stamtąd zabrać. Kim są dla siebie ludzie skrywający się przed światem? Ich los został naznaczony przed laty piętnem grzechu kazirodztwa, który pani Maria pragnie odkupić, nosząc brzemię odosobnienia, rozpamiętując stare winy, a nade wszystko próbując nie dopuścić, by Trudi i Eugen powtórzyli jej błędy. Ci jednak, nie oglądając się na nią, budują własne szczęście. Ale czy mają do tego prawo? Jednoaktówka "Kompozycja w słońcu", która w piątek miała polską prapremierę w Teatrze Miejskim w Gdyni (spektakl wyreżyserował autor sztuki Ingmar Villqist), pokazuje zaledwie kilka chwil z życia bohaterów, zapewne jednak najistotniejszych w ich życiu. Rozstajemy się z bohaterami w momencie kiedy ważą się ich dalsze losy. Co oznacza dzwonek do drzwi w ostatniej scenie? Czy cała czwórka opuści kamienicę, jak chce tego pan Heizig? Jak ułożą się losy Trudi i Eugena? Na te pytania widz sam musi sobie odpowiedzieć. W "Kompozycji w słońcu" tajemnica z przeszłości rozwikłana na oczach widzów przechodzi w następną zagadkę, tym razem dotyczącą przyszłości bohaterów. Najnowsza jednoaktówka Villqista, zainscenizowana skromnie, ale z dbałością o szczegół i klarowność przekazu, ma szanse stać się dobrą wizytówką gdyńskiego teatru