Mirosław Baran

wywiad z dyr. Jackiem Bunschem

Gazeta Wyborcza, 2005-06-30

Barwna i wielowątkowa historia Don Kichote’a z La Manchy zainspirowana została – przynajmniej po części – burzliwym życiem samego autora powieści. Miguel de Cervantes Saavedra urodził się w 1547 roku w biednej, ale znanej rodzinie szlacheckiej. Już jako dziecko zaczął pisać poezje. Jego wiersze ocenił przychylnie legat papieski Giulio Acquaviva, który zabrał młodego poetę z sobą do Włoch. Tam wstąpił do hiszpańskiego regimentu w Neapolu, brał udział w bitwie w zatoce w Lepanto w 1571 r. Wyszedł z niej ze strzaskaną ręką, która pozostała nieruchoma do końca życia. Gdy wracał do kraju, został porwany przez korsarzy i odsprzedany władcy Algierii. W niewoli pozostał pięć lat, wielokrotnie sprzedawany nowym właścicielom. Po wykupieniu przez rodzinę zaciągnął się do wojska w niedawno podbitej przez Hiszpanię Portugalii. Po służbie ożenił się i osiadł w okolicach La Manchy. Dopiero wtedy zajął się poważnie literaturą. Pierwszą część swojego największego dzieła "Don Kichote" – uważanego za pierwszą powieść w nowożytnym sensie – Cervantes opublikował w 1605 r. Odniósł sukces, który nie przyniósł mu jednak fortuny. Część druga została wydana w 1615, rok przed śmiercią pisarza.

Jacek Bunsch, dyrektor Miejskiego Teatru w Gdyni, uznał historię błędnego rycerza – liczącą już przecież setki lat, za wyjątkowo aktualną i postanowił sam wyreżyserować. Bo czy opowieść o marzeniach, honorze i niespełnionej miłości może się kiedykolwiek "przeterminować"? "Don Kichote" w inscenizacji Jacka Bunscha będzie – biorąc pod uwagę możliwości Teatru Miejskiego w Gdyni – produkcją przygotowaną z prawdziwym rozmachem. Wystąpią w niej wszyscy aktorzy tego teatru oraz liczni statyści. Główne role zagrają Sławomir Lewandowski (Don Kichote) oraz Bogdan Smagacki (Sanczo Pansa). Akcja widowiska toczyć się będzie praktycznie na całej dostępnej przestrzeni Sceny Letniej: na plaży, na tarasach przyległego budynku dawnych łazienek oraz na nowej, ogromnej platformie scenicznej (11 na 13 metrów – z czego większość będzie wychodziła w morze), która zostanie od tego sezonu zamontowana na plaży.

Błędny Rycerz pyta: dlaczego tak ma być?

MIROSŁAW BARAN: Dlaczego zdecydował się Pan na wystawienie "Don Kichote’a"?
JACEK BUNSCH: Kiedy przyjechałem do Orłowa w zeszłym roku i obserwowałem wydarzenia teatralne na Scenie Letniej [Jacek Bunsch został wybrany na dyrektora Teatru Miejskiego w czerwcu ubiegłego roku, funkcję objął od 1 września 2004 roku – MB], to od razu pomyślałem, że jest to idealna przestrzeń na wystawienie adaptacji "Don Kichote’a". To jest miejsce zetknięcia się żywiołów; ta ich nieustanna walka – jednocześnie walka nas wszystkich, żeby tu grać na plaży, żeby ten teatr istniał – to już jest "donkiszoteria". Ponadto w tym roku także przypada 400 – setna rocznica wydania powieści Cervantesa – naszym spektaklem chcemy ją uczcić.

MB: Czy praca nad adaptacją powieści na potrzeby teatru była dużym wyzwaniem?
JB: "Don Kichote" to niezwykła książka. O Cervantesie mówi się jako o twórcy nowożytnej powieści i to jest prawda. Napisał książkę, którą pewnie dziś by nazwano – ze względu na niezwykłą swobodę żonglerki konwencjami – postmodernistyczną. W "Don Kichote" jest i pastisz, są zacytowane fragmenty powieści i romansu rycerskiego, jest powieść filozoficzna, jest dialog - który po raz pierwszy w historii literatury pojawia się w tak dynamicznej i rozbudowanej formie – jest także groteska i absurd. Nie było w tym przypadku, że surrealiści fascynowali się tą książką. Praca nad jej adaptacją była bardzo trudna. Powieść jest ogromna, składa się z dwóch wielkich tomów. Trzeba dokonać wyboru motywów do spektaklu. Przez to każda adaptacja sceniczna jest inna.

MB: Tytułowy bohater powieści Cervantesa pokazywany już był w różny sposób: jako marzyciel, szaleniec, postać komiczna i tragiczna. Jaki będzie Don Kichote w Pana spektaklu?
JB: Cała materia tej książki jest tragikomiczna. Staram się, by mój bohater był postacią o nieskażonej wrażliwości, patrzył na świat oczami dziecka. Obecnie przyzwyczailiśmy się do złych rzeczy, do podłości ludzkiej. A Don Kichote zadaje wciąż nowe pytanie: "Dlaczego tak ma być?". I to w dzisiejszym świecie jest chyba jedno z najważniejszych pytań.