Elżbieta Błaszkiewicz

Intymność dziwoludów

Dziennik. Polska. Europa. Świat, 2007-03-01

Po kilku minutach oglądania gdyńskiej „Kompozycji w słońcu” czujemy się jak podglądacze. Dzięki autorowi i reżyserowi w jednej osobie Ingmarowi Villqistowi zapominamy, że to teatr. Ciemne klaustrofobiczne mieszkanie jest jak więzienie. Krzesła widowni otaczają z czterech stron przestrzeń gry. Siedzimy blisko bohaterów dramatu, jakbyśmy byli zamknięci z nimi w jednym pokoju. Żyją tu Trudi i Eugen. Mimo, że są dorośli, nigdy nie wychodzili na zewnątrz. Nie wiedzą, co to blask słońca, zieleń roślin, szum wiatru. Są półślepi, z braku ruchu często puchną im nogi. Nazywają siebie dziwoludami. Władczynią tego świata jest pani Maria. Ona decyduje o najdrobniejszych szczegółach ich egzystencji, jest sprawczynią chorej izolacji. A przecież nikt nie ma prawa pozbawiać ludzi wolności. Pani Maria ma powód – popełniła kiedyś grzech. Cierpienie Trudi i Eugena jest częścią kary, jaką sobie wymierzyła. Jest jeszcze Heizig, który próbuje „rozbić” klatkę męczeństwa, w jakiej żyją bohaterowie. Trudi i Eugen mogliby przecież wyjść z mieszkania. Pani Maria nie byłaby w stanie ich zatrzymać. Dlaczego tego nie robią? Bo nie można pragnąć rzeczy, których się nie zna. Trzyma ich niewidzialna, lecz mocna smycz. Ta smycz jest w ich głowach. Przecież znamy takich ludzi. Dźwigają bagaż, który dostali nie z własnej winy. W świat dziwoludów łatwo wniknąć także dzięki rewelacyjnemu aktorstwu. Dorota Lulka jako Trudi i Dariusz Siastacz stworzyli ciepłe postacie dzieci zamkniętych w ciałach dorosłych. Pani Maria (Małgorzata Talarczyk) pokazała wstrząsające studium poczucia winy. Eugeniusz Kujawski dał Heizigowi spokój, rozsądek, a jednocześnie rys cierpienia. Villqist spektaklem w Teatrze Miejskim w Gdyni pyta – co to jest wolność? Człowiek jej pozbawiony traci godność. Wolna wola jest przecież jedną z podstaw człowieczeństwa. Trudi i Eugen wiedzą, że są dziwoludami. Są pogodzeni ze swoją innością. Pragną spokoju, chcą decydować o sobie. Tego im jednak nie wolno. Czy w takich warunkach można mówić o wolności? Można. Wyrażenie sprzeciwu jest aktem wolności samym w sobie. I to w końcu może się udać nawet dziwoludom. Ta historia wydaje się daleka od rzeczywistości. Inspiracją Ingmara Villqista była opowieść, którą słyszał w dzieciństwie. W latach 50. na Śląsku znaleziono w starej kamienicy staruszkę i dwoje ludzi w średnim wieku, którzy żyli w