Łukasz Rudziński

Atrakcyjny Proces na wakacje

trójmiasto.pl, 2009-07-04

Waldemar Śmigasiewicz wyrzucił z powieści Franza Kafki ciasne pomieszczenia i kancelaryjne zaułki. Labirynt pokoi, które w poszukiwaniu sprawiedliwości przemierza Józef K., zastąpiło kilka krzeseł, stoliki, piaskownica i inne elementy placu zabaw dla dzieci. Odważny i chyba nieunikniony zabieg konstrukcji zupełnie innego niż w powieści miejsca akcji, spowodowany jest możliwościami Sceny Letniej. Dzięki temu reżyser pozbył się fałszu odgrywania "Procesu" na świeżym powietrzu w niby-zamkniętej przestrzeni.

Gdy poznajemy Józia, nie ma on już 30 lat, jak w powieści Kafki. To doświadczony przez los, starszy pan (Stefan Iżyłowski), któremu nie w głowie głupio-śmieszne zgrywy jakie urządzają sobie jego kosztem strażnicy Franciszek (Maciej Sykała) i Willem (Bogdan Smagacki). Jako aresztowany, Józef K. od początku usiłuje dociec sensu tego faktu. Nadejście Naczelnika (Mariusz Żarnecki) tylko pozornie zmienia jego położenie.

Reżyser korzystając ze skrótu (wiele pobocznych wątków zostało skróconych lub usuniętych, nie ma pozostałych bankierów, ani "oczu miasta" śledzących Józefa na każdym kroku), konsekwentnie podąża za fabułą "Procesu". Koncentruje się na bohaterach, ustawiając wszystkich w kontrze do Józefa. Dlatego kolejne sceny zbudowane są na zasadzie opozycji: Józef K. wobec innych postaci, pojawiających się przeważnie epizodycznie. W ten sposób akcja oparta u Kafki na sile słowa, nabiera dynamiki na scenie, a obecny przez cały czas w centrum wydarzeń Iżyłowski przeżywa kolejne "przygody", nie zmuszony do biegania po urzędniczych pokojach i korytarzach, ponieważ one same do niego "przychodzą".

Śmigasiewicz zdecydował się przedstawić "Proces" jako groteskową, czarną komedię z absurdem w tle. Z plaży czyni rozległy plac zabaw (widzowie siedzą na trybunie tylko po jednej stronie), aby tragedię Józefa K. porównać do dziecięcej igraszki. Główny bohater jest zabawką - na początku w rękach aresztujących go strażników, później wymiaru sprawiedliwości, a wreszcie w finale spektaklu dla całej społeczności. Jego jednostkowy los z perspektywy ogólnej nie ma przecież żadnego znaczenia.